Niższe dochody, utrata pracy a upadłość konsumencka

Pan Andrzej był zatrudniony w sektorze bankowym jako regionalny dyrektor sprzedaży jednego z większych banków w Polsce. Pełnił powierzoną mu funkcję od 2005 do 2009 roku. Jego zarobki oscylowały w granicach 10.000 – 15.000 zł miesięcznie i w dużej mierze zależały od prowizji z udzielonych przez oddział kredytów. Małżonka pana Andrzeja zajmowała się wychowaniem małoletnich dzieci i była osobą niepracującą. Wraz z uzyskanym awansem i wyższymi zarobkami w 2005 roku, pan Andrzej zdecydował się na zakup dwóch nieruchomości – jedna miała służyć celom mieszkaniowym dla rodziny, a druga miała być przedmiotem wynajmu, który by pozwalał na zapłatę jednej z rat kredytów. Miesięczne koszty związane z obsługą zadłużenia wynosiły 2.500 zł, do tego dochodziły płatności z tytułu opieki medycznej nad przewlekle chorą żoną i codziennym utrzymaniem rodziny. Wszystkie zobowiązania były regulowane bez zbędnej zwłoki. Pod koniec 2007 roku w wynajmowanym mieszkaniu doszło do pożaru, który skutkował całkowitym zniszczeniem lokalu i koniecznością przeprowadzenia kapitalnego remontu. Pan Andrzej zaciągnął kolejną pożyczkę na kwotę 50.000 zł, która pokryła koszty. Pod koniec lipca 2009 roku pan Andrzej otrzymuje wypowiedzenie umowy o pracę z uwagi na redukcję etatów oraz cięcia kosztów w banku w związku z międzynarodowym kryzysem. Po zakończeniu stosunku pracy zwraca się z prośbą do swojego byłego pracodawcy (również wierzyciela) o odroczenie spłaty kredytów z uwagi na brak zatrudnienia do czasu znalezienia nowego zajęcia. Bank odmawia, a pan Andrzej pozostaje przez kolejne miesiące bezrobotnym i jedynym źródłem utrzymania rodziny jest 1.200 zł pochodzące z wynajmu drugiego mieszkania.

Trwały brak pracy a upadłość konsumencka

Sytuacja pana Andrzeja jest stosunkowo częsta wśród osób, które pracowały w bankowości w okresie kryzysu. Zdecydowana większość osób, która straciła wówczas zatrudnienie nie miała żadnego wpływu na swoją sytuację, a banki dążyły do redukcji zatrudnienia i szukania oszczędności, by zachować płynność finansową.

Pan Andrzej mimo wielu starań nie był w stanie znaleźć zatrudnienia na podobnym stanowisku, które gwarantowałoby podobne dochody. Sytuacja zmusiła go do podjęcia tygodniowych lub dwutygodniowych zleceń polegających na wykonywaniu pracy fizycznej za granicą. Uzyskane wynagrodzenie ledwie starczało na leczenie małżonki. Niewypłacalność pana Andrzeja nie była przez sąd kwestionowana, podobnie jak brak winy, czy rażącego niedbalstwa. Wykazał się on należytą starannością, ponieważ próbował negocjować spłatę z wierzycielem, który docelowo i tak doskonale znał jego sytuację.

Obecnie oba mieszkania pana Andrzeja zostały spieniężone przez syndyka. On i jego rodzina otrzymała kwotę na wynajem innego lokalu mieszkalnego na okres 18 miesięcy. W niedalekim okresie czasu może się spodziewać ustalenia planu wpłaty wierzycieli, ponieważ jego sytuacja zawodowa znacząco się poprawiła.